Każdy z nas kocha przygodówki, prawda? (w przeciwnym wypadku nie czytalibyście tej recenzji:)). Niestety, jak wiemy, ostatnio łatwiej jest znaleźć uczciwego polityka niż dobrą klasyczną grę tego gatunku (ach, gdzie te czasy kiedy poza przygodówkami nie było innych gier…:)). Dlatego też z niecierpliwością oczekiwałem premiery Hopkins FBI. Gra ta, na zachodzie kompletnie nie dostrzeżona, stworzona przez zupełnie nieznaną firmę MP Entertainment, odniosła u nas niemały sukces. Stało się to za sprawą całkiem niezłej (i jednej z pierwszych w Polsce) lokalizacji. Zacznijmy jednakże od początku.
W więzieniu w Alabamie odbywa się egzekucja skazanego na krzesło elektryczne atomowego terrorysty, Berniego Bercksona. Bandycie udaje się jednak uciec. Jako agent FBI musisz rozwikłać jego zagadki i ująć przestępcę. Jak to zwykle w przygodówkach: masę się najeździsz, zwiedzisz najdziwniejsze miejsca (podwodne laboratoria, kryjówki bandytów a nawet… zaświaty (nie, nie Dwa Światy:))).
Jak już zdążyliście się domyśleć (albo i nie:)) Hopkins FBI to klasyczna jak tylko się da przygodówka w 2D, wyposażona w popularny niegdyś interfejs “gorący kursor” (dla niewtajemniczonych: kiedy najedziemy strzałką na jakiś przedmiot, zaczyna ona mrugać). Zagadki, pomimo, że najtrudniejsze nie są, potrafią przyprawić niekiedy o ból głowy. Całe szczęście, Berckson do najinteligentniejszych nie należy i nie będzie zbytnio komplikować Ci sprawy.
Niestety, muszę trochę ponarzekać (jak ja to lubię:>) na grafikę. Mimo że komiksowa, wygląda jak dla mnie na mocno kiczowatą i zbyt kolorową. Co gorsza, twórcy utrzymali grę w “śmiertelnie poważnym” klimacie i to po prostu nie współgra. (chociaż czasami zwijałem się ze śmiechu, np. podczas rozmowy twardziela Hopkinsa ze św. Piotrem:)).
Nadspodziewanie dobrze wypada muzyka, zwłaszcza główny motyw (I can’t control myself… sorry, poniosło mnie:)), a i utworów znajdziemy na płycie niemało. Szkoda jedynie, że nie da się ich słuchać poza grą.
Jest jeszcze jedna rzecz, do której przykładam duże znaczenie, a w grze tego właśnie zabrakło: humor. Jest go naprawdę niewiele, a jak już się trafi, to jakiś taki niemrawy (mógłby najwyżej rozśmieszyć ciężarnego żubra:)).
I na koniec: lokalizacja. Dokonali ją panowie i panie z CD Projekt, a to mówi samo za siebie. Po raz pierwszy polskiej grze głosów użyczyli profesjonalni aktorzy (m.in. Janusz Gajos, Radek Pazura). Inna sprawa, że nie za bardzo się wczuwali (zwłaszcza Janusz G., który swoje kwestie wypowiada z żywiołowością leżących na katafalku zwłok:)). A jak ktoś mówi, że nie dało się tego zrobić lepiej, niech zagra w Larry 7.
I końcowe rozgrzeszenie: przygodówka MP Entertainment, mimo że niezbyt udana, jest jednak ewenementem na rynku zdominowanym przez gry 3D i z pewnością znajdzie uznanie w oczach wyposzczonych koneserów.
NAZWA: HOPKINS FBI
GATUNEK: Przygodówka
PRODUCENT: MP Entertainment
CENA: Ok. 20 zł
WYMAGANIA: 486, win9x, 16MB RAM
MUZYKA: 8
ZAGADKI: 5
DŁUGOŚĆ: 6
UWAGI: Czy ktoś wie, co to jest amfiperkator?